IV


Link 03.03.2009 :: 00:29 Komentuj (1)
Noc± przekraczamy bariery, przechodzimy do drugiego ¶wiata. Wychodzisz na balkon. Wyci±gasz z kieszeni paczkę papierosów i zapalniczkę. Zapalasz. Wdychasz nikotynę głęboko, głęboko w siebie i patrzysz. Obserwujesz.
Głuchy jęk wydobywa się z trzewi miasta - wylatuje przez okna, kominy, kratki kanalizacyjne. Skrzeczy, piszczy, buczy. Nie jest to dĽwięk dziennego miasta, brakuje szumu, brak zamieszania, tr±bień klaksonów, wrzasków młodzieży. Wyjęte wprost z onirycznej wizji miasto mruczy. Mówi. Skarży się. Czarne kałuże, kałuże bez dna, bo gdy zanurzysz stopę - wyjdziesz po drugiej stronie. Deszcz wybija kroplami rytm. Spójrz, melodia zapisana jest na srebrno.
Ludzie ¶pi±, a dusze wylatuję kominami, wylatuj± razem z ciepłem. Ciepło to dusza. Długie, szare, szare, białe, białe, srebrne, szare, srebrne, białe smuż± się po niebie. Gdy ¶pimy, to tańczymy w około czerwonego punktu na szczycie Uniwersytetu Ekonomicznego. Lecimy, tańczymy, szaleni.
Z rzadka na ulicy przewija się zabł±kana parasolka. Czasem butelka z piwem zatoczy się łukiem. Nie ma ludzi, nie ma nas. Jest dym, pierwotne wycie i ¶wiatło mieszaj±ce się z mgł±.
¦pij.


______________
2009
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
Aura
Layout